Duma vs Pycha
Duma jest dobra, szlachetna, piękna i czyta! To co poprzednio o niej pisałem odnosiło się do pychy. Pycha to jej wynaturzona forma. Pycha rodzi się gdy robisz coś dlatego aby ktoś Ci zazdrościł, podziwiał, dawał energię. Pycha to forma zdobywania energii, rabunkowa forma zdobywania energii od towarzyszy życia. Duma buduje, pycha rujnuje.
Duma sprawia, że rośniemy w naszych oczach. Duma pozwala zachować kierunek, iść wyznaczoną drogą. Nie raz pewnie słyszałeś lub sam używałeś „no duma nie pozwala mi tego zrobić”. Duma to to bardzo zdrowy i silny mechanizm działający wokół Twoich identyfikacji, Twoich wyborów. Duma sprawia, że rośniesz i że idziesz i rozwijasz się w danym kierunku… Jednak duma jest też wymagająca. Nie możesz stać się jej poddanym, uzależnić się od niej… działać tylko dla niej, pod jej dyktando, bo wtedy staje się wynaturzona i zaczyna być pychą.
Duma wyrasta na miłości. Na zdrowym podejściu do samego siebie, do świata. Duma nie zniewala. Jest ciągle rozwijającym się i dynamicznym procesem. Osobowość dumna ma zaufanie do świata i do siebie i wie, że może być tylko lepiej. Osobowość dumna wciąż się rozwija i nie boi się stracić swej pozycji. Ona jest pewna swego. Niewinna i lekka. Pycha za to to osobowość strachu, krzywdy, poczucia winy. To wszystko wynaturza tę czystą energię do postaci pychy.
Człowiek pyszny się boi. Boi się tego, że straci to co już ma. Że tak misternie utkany, ułożony świat jaki sobie wyrobił ktoś może zniszczyć. Pycha jest przerażona tym, że ktoś może jej zarzucić niekompetencje, brak umiejętności, kwalifikacji. Pycha jest przerażona tym, że ktoś może przejrzeć jej prawdziwe oblicze. To oblicze jest pełne strachu i niepewności choć tak bardzo stara się je ukryć różnymi maskami, Róznymi akcjami, atakami, fobiami, agresjami… pycha stoi u progu prawie wszystkich wynaturzonych ludzkich zachowań. Wszyscy czujemy się mniej lub bardziej skrzywdzeni przez los, jako ofiary złego świata a czujemy że on powinien leżeć u naszych stóp…
Pycha wciąż potrzebuje kolejnych potwierdzeń tego jaka jest wielka i wspaniała. Wszyscy powinni jej służyć i lizać jej stopy… ona by wtedy łaskawie może na kogoś spojrzała…. pycha jest niezwykle wrażliwa na każdy gest, każdą nieprzyjazną reakcje, którą od razu traktuję jako atak na największą świętość – nią samą… pycha wrzuca nas do piekła ciągłych ocen, porównań, rywalizacji… duma sprawia, że stajesz się coraz bardziej wolny, jesteś ponad to ale nie wywyższasz się, po prostu nie interesuje Cię nic takiego. Rozpoznajesz własną wartość. Wiesz, że życie to ciągły rozwój i niekończąca się droga. Dziś jesteś lepszy niż byłeś wczoraj ale na pewno masz całą masę do roboty…. i radością i pokorą to przyjmujesz…. duma pomimo wszystko potrafi być pokorna i nie boi się że ktoś będzie od niej większy… to normalne. To normalne i z tego płynie pokój…
A pycha Cię coraz bardziej zniewala. Pycha stawia Cię w centrum Twego przestraszonego świata. Mówi Ci, że wszyscy są przeciwko Tobie i że Ty, jedyny, dumny, dzielny, najlepszy… romantyczny do szpiku kości jedynie się liczysz….. Pycha jest produktem samotnego, wystraszonego i zranionego ego a duma jest produktem zdrowego samorozpoznania. Opartego o prawdę, zaufanie i miłość.
Duma to niezależność a pycha to niewola…
Czy jesteś dumny czy pyszny? Pytanie za 100 punktów.
Każdy z nas to mieszanka tych sił. W jednym aspekcie odczuwam zdrową dumę, zadowolenie z siebie a w innym jestem pyszny i wystraszony, że ktoś się dowie, że jestem pyszny i wystraszony. My ludzie to jesteśmy takie cudowne zakrętasy że aż nie do wiary.
Jak walczyć z pychą? Nie walczyć. Po prostu ją obserwować. Świadomie patrzeć dlaczego zachowujemy się tak a nie inaczej.. o co chodzi, dokąd nas to prowadzi… kto sprawił, że zaczęliśmy popadać w taką iluzję? I nie osądzaj, nie oskarżaj… szkoda energii. Napisz swój przypadek. Podziel się incognito z ludźmi tym co się zrealizowało przez Ciebie… po to może właśnie się to dzieje…? Może po to jesteś taki słaby aby dać przykład temu jak wstajesz silny i pomóc innym powstać. To jest zmiana paradygmatu Przyjacielu, Przyjaciółko. Nie szukaj winnych… szukaj darczyńców… choć to nie łatwa wyprawa.
Świadomie przez Życie, drogą, do samego siebie. Do miłości i pełnej akceptacji i siebie samego i całego świata.
wiesz, że wszystkie Twoje problemy leżą w Twoim obrazie postrzegania samego siebie? W braku akceptacji? pewnie wiesz… i pewnie też wiesz, że sam, sama wszystko możesz zmienić… pewnie wiesz… czego Ci trzeba do tego by zacząć zmieniać? Towarzystwa? Czasem przeszkadza.. wiesz, że diamenty rodzą się w ciemności i pod wielkim ciśnieniem… i długo….. ale jeśli potrzebujesz wsparcia, jeśli potrzebujesz ciepłej myśli, życzliwego wsparcia to właśnie tu jest Oridea. Napisz, daj znać. Komentarz… zostaw swój ślad energetyczny.. to dla nas to wszystko. Wszyscy tu jesteśmy jeden dla drugiego. Jesteśmy jednym ciałem.
Pozdrawiam serdecznie
Kris
ps. i tak wolę być pokorny ale… nawet pokora jest powodem do domy…
eeh. Nie tak łatwo się uwolnić od ego… ego i jego zabawki…
z serdecznością
Leave a Reply